Jak znaleźć idealną pracę w IT – praktyczne porady | BJMP #17

Z tego podcastu dowiesz się:

  • Ile zarabiałem i dlaczego postanowiłem zmienić pracę
  • W jakiej roli szukałem zatrudnienia
  • O błędach, których należy unikać, gdy chcesz zmienić branżę
  • Czego nauczy cię start-up, a czego software house
  • Gdzie zdobywałem doświadczenie zanim zostałem PMem
  • Jakie są plusy i minusy pracy na outsourcingu
  • Po co określać cel, zanim jeszcze zaczniesz szukać pracy
  • Co łączy masturbację i zarobki (jest taka rzecz!)
  • Jak przygotować dobre CV
  • Dlaczego wizerunek i portfolio są ważne
  • Z jakich firm należy jak najszybciej uciekać
  • Czy bez doświadczenia managerskiego dostaniesz pracę w IT

Podcastu wysłuchasz także na:

Transkrypcja podcastu

Być jak manager. Podcast, epizod 17. 

Dzień dobry. Witam się radośnie, a ta radość wynika między innymi z tego, że w końcu, po dwóch tygodniach siermiężnych i trudnych bojów, udało mi się skończyć skrypt do dzisiejszego epizodu. A będzie to epizod wyjątkowy, jednoosobowy, dziś będę w rolach głównych tylko i wyłącznie ja, jako jedyny bohater całości. Jeśli, drogi słuchaczu, jesteś tutaj przypadkiem, na przykład po raz pierwszy, to ja tylko przypomnę, że podcast Być jak manager kieruję do osób, które albo od niedawna są w tzw. branży IT albo chcą się dostać do branży IT, ale to jest specyficzny podcast kierowany głównie dla osób, które są zainteresowane, albo które już czynnie działają jako szeroko pojęci managerowie, product management, project management, analitycy biznesowy, product ownerzy, scrum masterzy, mam na myśli role, które poniekąd albo bezpośrednio wypływają na produkt i na to, co robią zespoły inżynierów, zespoły deweloperów w firmach IT. Jeśli ta tematyka być może jest ci obca, ale nie chcesz, żeby była ci obca, to zostań ze mną dziś na dłużej. 

Podcast, tradycyjnie też już przypominam, bo nie wszyscy pamiętają, można go słuchać na Spotify, na najpopularniejszych innych platformach streamingowych, można go obejrzeć na YouTube. Do osób, które, jeżeli oglądasz mnie teraz na YouTube, to niech nie zwiedzie cię to, że nie patrzę w obiektyw, jestem zapatrzony głównie w swoje notatki, a wizja w tym podcaście youtubowym jest tylko i wyłączni miłym dodatkiem, ale nie niezbędnym. 

O czym ja dziś opowiem, w dzisiejszym epizodzie. Ja zatytułowałem ten epizod Rynek managera IT, jak znalazłem idealną pracę. I ten tytuł nie jest przekłamany, naprawdę będziemy rozmawiać dużo o rynku IT od strony takiej rekruterskiej, od strony kandydata, który poszukuje jakiegoś wejścia do tej branży, żeby się wbić na salony, mówię pół żartem, pół serio oczywiście i z tej perspektywy będziemy się przyglądać temu rynkowi, a ja będę od czasu do czasu wplatał też use case z mojego życia i też opowiem, dlaczego mamy świeże use case, ale o tym za chwilę. Tak że będzie o rynku IT od strony poszukiwania pracy, będzie o portalach, na których ja sam poszukiwałem zatrudnienia, jako product manager, a dawniej jeszcze jako project manager czy analityk biznesowy. Będzie o pieniądzach, o stawkach, o widełkach, nie będziemy uciekać od tego tematu, to jest przecież niezwykle fajne rozmawiać o pieniądzach, zwłaszcza jak jesteś, tak jak ja, facetem na przykład.

Będzie o rekruterach, których spotkasz na swojej drodze, bo to są ważne osoby pełniące ważne role w firmach, nawet jeżeli niektórzy patrzą na te role z przekąsem. I chcę załączyć taki disclaimer jeszcze, zanim wejdziemy do mięsa. Informacje, które dziś usłyszysz, ja opieram na swoich i tylko i wyłącznie swoich doświadczeniach oraz na własnym researchu. Jeśli zapytałbyś mnie o to, jak aktualne są te informacje, bo też nie wiem, kiedy dokładnie tego słuchasz, ale ja tę aktualność informacji datuję na I połowę 2020 roku, ponieważ to w tym roku, także gdy nagrywam ten podcast, poszukiwałem czynnie pracy, zmieniałem firmę, odszedłem z jednej, przechodziłem do drugiej. Nie wiem, czy ten rynek będzie się podobnie kształtował, gdy słuchasz tego podcastu za lat X, ale być może wyniesiesz z tego pewne obiektywne, uniwersalne wartości. Dlatego przyjąłem sobie też punkt odniesienia do dzisiejszego tematu. Moim punktem odniesienia jest rynek krajowy, polski, głównie wrocławski, bo nie urodziłem się, ale przeniosłem się i już od dłuższego czasu mieszkam i utożsamiam się z Wrocławiem, tutaj też znam najwięcej firm IT. I na początku 2022 roku, jak już wspomniałem, przez trzy miesiące aktywnie poszukiwałem pracy, stąd z pełnym przekonaniem zapewniam cię, że mam dość świeże doświadczenie w tej materii, ponieważ nowe zatrudnienie podjąłem zaledwie dwa miesiące temu. Tradycyjnie także zachęcam do odwiedzenia mojego bloga Bycjakmanager.pl, po więcej treść właśnie o podobnej tematyce managersko-IT-owej, oj to się nie odmieni, będzie problem z transkrypcją. Zachęcam też do zapisania się na newsletter na moim blogu. Ja nie handluję niczyimi danymi, nie wysyłam spamu, informuję tylko o nowych wpisach, albo na moim blogu, albo o nowych nagraniach na moim podcaście. 

Ja dzisiejszy podcast podzieliłem na kilka rozdziałów. To będą tak naprawdę cztery główne rozdziały, ponieważ chciałem jakoś posegmentować to, o czym będę mówił, żeby tobie, słuchaczu, łatwiej było się w tym odnaleźć. I wejdę już może bez owijania w bawełnę, bo szkoda gadać, przejdźmy do rękoczynów. 

Rozdział pierwszy, pod roboczą nazwą potrzeba matką postępu. Ja w tym rozdziale opowiem, dlaczego postanowiłem zmienić pracę, co mnie tak naprawdę skłonił do opuszczenia pewnej strefy komfortu, w której byłem, na jakim etapie swojej kariery zawodowej znajdowałem się w czasie szukania pracy, czyli pewien kontekst nakreślę. I w jakiej roli szukałem zatrudnienia oraz dlaczego? Tak że ustalmy już na początku pewien kontekst, bo każdy z nas jest inny i odradzam na wstępie szukania bezpośredniej analogii, moich poszukiwań pracy do być może twoich poszukiwań, z kilku powodów. Otóż to co zadziałało u mnie nie zawsze może zadziałać u ciebie i pewne okazje, które mi się nadarzyły, bo były na przykład dziełem przypadku, niekoniecznie nadarzą się tobie, dlatego zawsze patrz na daną sytuację z kilku perspektyw i myślę, że dobrym podejściem jest to, aby starać się podchodzić do tych, do każdej sytuacji bardzo analitycznie, szukając plusów i minusów tak naprawdę wszystkiego, co będzie nam dane doświadczyć. I ten podcast nie ma dać ci gotowej odpowiedzi, jak znaleźć idealną pracę, ale z pewnością pomoże ci zrozumieć, co mnie pomogło w poszukiwaniach, a także gdzie popełniałem błędy, których dzisiaj myślę, że już bym drugi raz nie popełnił. Dowiesz się na pewno, jak wielu aspektów dotyka poszukiwanie pracy, bo to nie jest problem, nie chcę nazywać problemem, to nie jest challenge zerojedynkowy, i to nigdy nie są łatwe decyzje, ale to są zawsze ważne decyzje, które musisz podjąć, jeśli chcesz podjąć się nowej pracy. Żeby odpowiedzieć tobie na pytanie, które być może chciałbyś mi zadać, dlaczego postanowiłem zmienić pracę, już wchodząc tak dobitniej w ten pierwszy rozdział, muszę najpierw wyjaśnić, w jakim miejscu swojej kariery zawodowej byłem, gdy podejmowałem decyzję o tym, że odejdę z jednej firmy i zacznę szukać innej. Ja przez lata zdobywałem doświadczenie na zmianę albo w start-upach, albo w software house’ach i specyfika tych obu miejsc ma pewne swoje plusy i minusy. 

Zaczniemy od start-upów, może. Start-upy są najczęściej bardzo dynamiczne, napełnione energią młodego zespołu, tam ma się bezpośredni wpływ na główną działalność firmy, na jej główny produkt, jako że ta firma jest zazwyczaj, jak to start-up, mała. W star-upach są, muszę przyznać, spore perspektywy rozwoju, ponieważ rozwijamy się razem z firmą, która także się mocno i dynamicznie rozwija. To są nierzadko ciekawe miejsca, żeby nałapać podstawowego doświadczenia i są to często młode firmy postawione na kapitale inwestorskim. Właściciela start-upów nierzadko dość skrupulatnie liczą pieniądze, ma to swoje plusy i minusy, ponieważ lekką ręką raczej podwyżki nie dostaniesz, a może, mogę się mylić, to tylko wycinam ze swojego doświadczenia. A jak będziesz chciał na przykład postarać się o jakieś benefity, jakieś dofinansowanie do jakiegoś kursu, nie zawsze w start-upach jest na to przestrzeń finansowa. W start-upach jest spora presja na wyniki, to chyba nie jest nic odkrywczego, co teraz mówię, ponieważ trzeba coś pokazać inwestorom, albo właścicielowi. Nierzadko sporą grupę specjalistów, to uważam za minus, stanowią juniorzy albo osoby średnio doświadczone, chociaż nie wszystkie start-upy cierpią na tę, nazwę to, chorobę wieku dziecięcego. To ja jednak bazuję trochę na swoich doświadczeniach, a te najczęściej były podobne w przypadku młodych firm. Ludzie są zajebiści, ale jest naprawdę ogromy bałagan i nie zawsze wszyscy wiedzą albo nie zawsze jest ktoś, kto wie, jak ten bałagan poskładać. 

W start-upach rzadko kiedy są procesy, występuje tam mikro zarządzanie, bo nierzadko, będę powtarzał nierzadko, bo to nie dotyczy wszystkich przypadków, ale bardzo wielu. W bardzo wielu przypadkach jest mikro zarządzanie ponieważ właściciele start-upów, to ludzie, którzy nie są super doświadczonymi przedsiębiorcami. Często to bardzo młodzi ludzie, dla których ten start-up, to jest tak naprawdę pierwsza firma, jaką założyli. I niedoświadczeniu managerowie lub właściciela, dla których jest to pierwszy poważny biznes, no powodują, że nie zawsze ta atmosfera start-upu dawniej pisano wszędzie w ogłoszeniach, że jest atmosfera start-upu, dziś, mam wrażenie, trochę się już ucieka od tego stwierdzenia, bo bardzo wielu osobom atmosfera start-upu niekoniecznie kojarzy się dobrze. A tak już poza nagraniem, jak chcesz się dowiedzieć, po czym odróżnić dobrego managera od złego, skoro już wspomniałem o managerach, no to zachęciłbym do wysłuchania 15 epizodu mojego podcastu, który nagrałem w kwietniu 2022 roku, ten podcast nosi tytuł 13 błędów w zarządzaniu projektem, których nie chcesz popełnić. I ja w tym nagraniu opowiadałem między innymi o niedoświadczonych managerach, których możesz spotkać zarówno w dużych firmach, jak też w start-upach. Tyle o start-upach. 

Czym charakteryzują się software house’y? Otóż dla mnie to jest drugie wartościowe źródło moich doświadczeń zawodowych, tak gdzieś moja kariera się potoczyła, że albo byłem w start-upie, albo w software house’ie i tutaj klimat jest zupełnie inny. WieIe w software house’ie zależy w ogóle od samej wielkości tego software housu, bo specyfika pracy polega na tym, że często pracujesz dla zewnętrznych klientów twojej firmy, ale nie jesteś zatrudniony u tych klientów, jesteś tak zwanym outsourcingiem. I software house, ja zabrzmię teraz dość nieelegancko, opiera swój model biznesowy na tym, że sprzedaje klientom czas swoich specjalistów, inżynierów, programistów, analityków itd. itd. No i przychodzi zatem jakaś firma z rynku i za pośrednictwem twojego szefa w takim software house’ie, wynajmuje cię do określonych zadań, na przykład do swojego projektu i tutaj chcę zaznaczyć, bo byłbym niesprawiedliwy, gdybym o tym nie wspomniał, że nierzadko taka współpraca z klientem potrafi trwać latami, to nie jest tak, że software house równa się niestabilność w projektach. Ja mam kolegów, którzy pracują po 5, 6 nawet 7 lat dla jednego klienta i ta zażyłość i współpraca jest już bardzo, bardzo bliska, tak naprawdę partnerska. Tam nie ma już pojęcia outsourcing, software house itd., tylko to są dla siebie partnerzy do wspólnego biznesu. To o czym również chcę wspomnieć, to to, że bywają takie sytuacje, że klient chce nawet wykupić ciebie dla siebie, dla swojej firmy, żebyś stał się ich wewnętrznym pracownikiem, takie sytuacje także się zdarzają. Nie wiem, czy to specyfika polskiego rynku czy tak po prostu jest, ale rzadko zdarza się, żeby software house rozwijał się i sprzedawał swoje własne produkty, raczej jest to praca na rzecz klientów, a niżeli praca na rzecz własnych produktów i odchodzenia od tego software house. Najczęściej software house to jest taka, też nie chcę, żeby się pogniewali ludzie z software house’ów, ale to taka trochę fabryka oprogramowania, twoja firma potrzebuje jakieś oprogramowanie, to śmiało może uderzyć po odpowiednią liczbę wykwalifikowanych inżynierów, programistów czy testerów. 

Ja spędziłem kilka wspaniałych lat współpracując z grupą Spyrosoft z Wrocławia, a także z ich spółką córką, Unravel i to są jedne z najlepszych software house’ów, jakie istnieją w tej części Europy. Podaję to jako dobry, pozytywny use case świetna kultura pracy, doświadczeni specjaliści, bardzo wysoki poziom profesjonalizmu. Ja nie dostaję w ogóle od nich pieniędzy, nie? Za to, że tu mówię, ale obiecałem, że będę dzielił się przypadkami z mojego życia,  więc to robię. Bardzo fajni szefowie w Spyrosoft a także w Unrawel. Zarząd Spyrosoftu, z którym można się śmiało na imprezie firmowej napić wódeczki i porozmawiać o życiu, to też pewna wartość dodana, kiedy wiesz, że firma jest po prostu ludzka, że są tam fajni goście, którzy nie bawią się w politykę, aczkolwiek w żadnej firmie jeszcze nie udało im się polityki uniknąć albo nie dostrzec, to jednak to są takie przykłady z rynku, gdzie bardzo dobrze traktuje się pracowników, a przynajmniej wtedy, gdy ja współpracowałem z tymi software house’ami, tak właśnie było. 

I, dlaczego, można zapytać, postanowiłem więc porzucić takie fajne środowisko pracy? Powodów było kilka, po pierwsze uno nie chciałem już pracować na outsourcingu. Bycie kontraktorem, tzw. kontraktorem z zewnątrz, dla firmy klienta, pracując przez software house, to nigdy nie będzie to samo doświadczenie, co praca bezpośrednio w firmie, która rozwija swój produkt. Często były, nie narzekam teraz, ale były jakieś takie wydarzenia lub eventy po stronie firmy klienta, na które kontraktorzy po prostu nie byli zapraszani, no bo my mieliśmy w software house swoje imprezy, tak naprawdę i eventy, więc oczywiście byłem w stanie to zrozumieć, ale to nie zawsze było przyjemne nie iść się pobawić z zespołem projektowym, z który w rzeczywistości każdego dnia pracowałem. Ja to całkowicie rozumiem, zresztą oczywiście w software house mieliśmy bardzo fajne imprezy i bardzo fajne wydarzenia, ale na których nie było jednak zespołów klienta, przynajmniej nie tych, z którymi ja współpracowałem. No i tu też był pewien brak. Przede wszystkim zawsze gdzieś czułem z tyłu głowy, że nie przynależę do końca do zespołu, z którym buduję produkt, a mówiąc już teraz bardzo osobiście ja się zawsze zaprzyjaźniam i w pewien emocjonalny wręcz sposób wiążę z produktami, które tworzę. Jednak taki długotrwały romans widzę tylko wtedy, gdy jako produkt manager jestem zatrudniony bezpośrednio w firmie, która jest właścicielem swojego produktu. 

Kolejnym powodem było to, że nie podobało mi się, że o tym, czy klient przedłuży ze mną kontrakt czy nie, rozmawiał z klientem mój szef, a nie ja osobiście. No bo twój szef jako twój zwierzchnik dogaduje się z klientem, co do twojego dalszego zaangażowania w projekt. Teraz to trochę tak, jak o tym, czy ty będziesz pracował z zespołem deweloperskim dyskutuje się nie z Tobą, ale raczej z twoim szefostwem, z twoim przełożonym, bo to twoje szefostwo podnajęło cię temu klientowi. To powodowało, że nie mogłem być stroną we własnej sprawie, ponieważ to moi szefowie z software house’u dogadywali się z klientami na temat mojej dalszej współpracy z zespołem klienta, a ja nie lubię nie być, nie tyle sędzią, co stroną w sprawie, w której to ja, jako główny bohater występuję na wokandzie, takiej zawodowej wokandzie. Z tych kliku powodów nie chciałem dłużej sympatyzować, sympatyzować będę zawsze, ale dłużej przyjaźnić się tak mocno z software house’ami. 

A dlaczego opuściłem start-upowe środowisko? Otóż tutaj wyjaśnię krótko i będzie troszkę łatwiej. Ja przerobiłem już kilka młodych firm, które dostały skromne kilka baniek na rozwój i jeśli słyszałeś kiedyś ten popularny zwrot, który już dzisiaj padł, że w firmie jest atmosfera start-upu, to mnie się ta atmosfera jeszcze długo będzie źle kojarzyć. Oczywiście nie demonizuje wszystkich start-upów, ale jak to bywa w młodych firmach, wszystko zaczyna się jednym wielkim chaosem, który trzeba okiełznać i to jest czasem fajne, to jest challengujące, i to nie jest tak, że ja nie lubię tych wyzwań, ale ryzyko, że trafisz do start-upu zarządzanego przez idiotę, bądź idiotów jest przynajmniej w Polsce, przynajmniej na rynku wrocławskim bardzo wysokie. Ja miałem dość prezesów start-upów, którzy na równym poziomie ze swoją prezesowska dumą stawiali własne ego i to był realny problem. Myślę, że większe, bardziej dojrzałe firmy, gdzie nie ma władzy centralnej, jednoosobowej, trochę lepiej bronią się przed tym egocentrycznym stylem zarządzania. Ponadto też mogę dodać, że właściciele start-upów nierzadko oczekiwali od pracowników, że ci będą dostępni po godzinach pracy i w weekendy, a to nie do końca jest fajne. Ja sobie cenię odpoczynek i życie prywatne, ponieważ bez tych dwóch wartości nigdy nie byłbym efektywnym pracownikiem i mam takich przyjaciół, którzy się bardzo wcześnie, na wczesnym etapie swojej drogi zawodowej wypalili zawodowo, i to nie jest nic fajnego, ponieważ oni po 10 latach pracy nie byli w stanie dalej jakoś fajnie, zdrowo się rozwijać. Dlatego uważam, że właściwy odpoczynek jest ta samo ważny, jak właściwie wykonana robota. Niestety mówię to z wielkim żalem, niewielu startupowców to rozumie. Są oczywiście wyjątki, powtarzam, ale nigdy nie wiesz, na kogo trafisz. 

Podsumowując software house pomimo świetnych ludzie ogromnej wiedzy, jaką przyswajałem, rewelacyjnych szefów, których miałem, nie rozwijał, niestety, żadnego wewnętrznego produktu, nad którym mógłbym pracować, a start-up, w szczególności ostatni, z którym miałem styczność, zaledwie przez kilka miesięcy posiadał kulturę pracy opartą o brak zaufania, o brak transparentnej komunikacji, mikro management prezesa, gdzie ludzie przychodzili i wychodzili do pracy i z pracy smutni, takie przynajmniej miałem wrażenie. Start-up, który cechował się też bardzo niskim poziomem seniority w zespole, ponieważ większość zatrudnionych osób stanowili juniorzy oraz osoby z dwu, może trzyletnim doświadczeniem, a jak chcesz zdobywać szczyty, to potrzebujesz naprawdę mocnej, doświadczonej ekipy. 

Gdzieś zabrakło mi już energii, żeby przebijać się z produktowym przekazem i tłumaczyć kolejnemu zarządowi, że to co chcą osiągnąć nie potrwa kilka tygodni a nawet kilka miesięcy, bo produkt był praktycznie w rozsypce, z absolutnym długiem technicznym, w dodatku, wiem, że podaję teraz negatywny case z mojego życia, ale takie także bywają, ten start-up nie posiadał tzw. value proposiotion i nie wyróżniał się funkcjonalnie na tle konkurencji, która tak naprawdę już zabetonowała dla siebie większość rynku w Polsce. I to były takie mocne, solidne powody, dla których postanowiłem tak szybko, jak się w tej firmie pojawiłem, tak szybko postanowiłem uciec. A jeśli nie software house, ani start-up, no to co, można zadać sobie pytanie. 

I tutaj płynnie przechodzimy już do drugiego rozdziału i zamykając rozdział pierwszy, w którym opowiadałem o tym, że potrzeba jest matką postępu, a ja miałem po prostu taką wewnętrzną potrzebę, żeby coś zmienić w swoim życiu, to w drugim rozdziale opowiemy sobie o tym, żeby określić cel, który chcesz osiągnąć. 

Można odpalić serwisy z ofertami pracy w IT, po prostu scrollować ogłoszenia a następnie rozsyłać masowo swoje CV, ale uwierzy mi, że nie tędy droga. Ja szczególnie odradzam działania na masową skalę i spamowania skrzynek firm i rekruterów. Takie przypadkowe działanie może spowodować, że trafisz też do przypadkowej firmy, która nie spełni twoich oczekiwań, a ty po kilku miesiącach znów będziesz czego szukał, to się odbije na twojej psychice, na twoim zdrowiu, także twoich bliskich. Popełniałem już podobny błąd w przeszłości i nie byłem zadowolony z rezultatów, jakie osiągałem, gdy spamowałem skrzynki rekruterów albo gdy szukałem czegoś bardzo, bardzo szybko. Zanim jeszcze rozpocząłem jakiekolwiek poszukiwanie pracy określiłem sobie jasny cel, który chcę osiągnąć. Zapamiętaj proszę moje słowa, z tym określenie swoich wymagać, bo to jest naprawdę, naprawdę bardzo ważne. Opowiem tutaj znów na sowim przykładzie, co było moim celem. Moim celem było znalezienie firmy, która spełniałaby większość moich wymagań. To był ogólny taki requirement, jak byśmy powiedzieli. Rozbijając te wymaganie na mniejsze czynniki, otóż miałem tzw. wymagania biznesowe, firma musi istnieć na rynku od co najmniej 5 lat, to ma być firma międzynarodowa z oddziałami w kilku dużych miastach Europy lub Stanów Zjednoczonych. To są realne rzeczy, które sobie postawiłem jako moje wymagania, co do mojego przyszłego pracodawcy. Kolejnym wymaganiem biznesowym było, żeby język angielski był głównym językiem komunikacyjnym i formalnym w firmie, założyłem sobie tak, że chcę trafić do miejsca, gdzie jest bardzo dobra kultura pracy, gdzie jest transparentna komunikacja, gdzie jest wysoka kultura osobista i innym też takim biznesowym wymogiem było to, żeby seniority level, czyli ten poziom doświadczenia w zespole był na wysokim poziomie, w przeważającej większości seniorzy, potem osoby z dwu, trzyletnim doświadczeniem, aż w znacznej mniejszości juniorzy, tyle z biznesowych wymagań. Miałem też wymagania produktowe, zaraz powiem o finansowych. Z wymagać produktowych to chciałem, żeby firma rozwijała własny produkt, albo produkty. Chciałem też, żeby te produkty były na rynku od co najmniej kilku lat i cieszyły się uznaniem klientów, nie że firma mówi, mamy własny produkt, on jest super, użytkownicy go kochają. Ja pytam, a jaka jest retencja? Na poziomie 15%. Jeżeli tylko 15% użytkowników korzysta dłużej niż miesiąc z twojego produktu, no to gdzie tutaj jest, gdzie tu jest produkt, który ma zamiar zdetronizować rynek. Założyłem sobie, tak od strony produktowej, że bez znaczenia czy to będą produkty B2B czy B2C czy jakieś wewnętrzne panele administracyjne, nie miało to dla mnie znaczenia, niezależnie od typu produktu chciałem, żeby one działały, może tak. Nie chciałem wchodzić do firmy, która ma kompletnie rozpierdolone te produkty pod kątem funkcjonalnym, logicznym itd., ale jeżeli jest to jakiś produkt, który może od strony UI-owej i interfejsu nie wygląda perfekcyjnie dobrze, ale jednak działa, zaspokaja pewną potrzebę rynkową, to już jest spoko, to mogę w to wejść. Dodatkowy plus dawałem firmą za to, jeśli ich produkty są sexy, czyli nie dość że działają, to jeszcze fajnie wyglądają. Założyłem sobie tak, że firma posiada jasne i mocne tzw. value proposition, czyli coś, co wyróżnia firmę produktowo na tle innych graczy na rynku i to jest super ważne, bo to świadczy o pewnej wyjątkowości. I przejdźmy do ostatniego typu wymagań, które być może najbardziej ciebie zainteresują, no nie mogło się bez tego objeść, przyjąłem sobie pewne założenia i wymagania finansowe. 

Tak że pogadajmy o pieniądzach. Będę tutaj z Tobą absolutnie, w 100% szczery, chociaż wiem, że dla wielu osób w naszym kraju mówienie o pieniądzach, to trochę jak mówienie o masturbacji, temat jest wstydliwy, temat tabu, temat, którego nikt nie chce poruszać na forum, ale to jest mój podcast, a my tutaj będziemy łamać pewne schematy. Otóż ja ostatnią fakturę w 2021 roku wystawiłem na 20 tys. polskich złotych netto plus podatek, to wychodziło coś powyżej 24 tys. 600 zł brutto, w sumie to tyle wychodziło, nieco więcej, gdy doszła do tego jeszcze premia. I to była faktura dla start-upu, z których pożegnałem się po trzech miesiącach, gdzie wypowiedzenie złożyłem już po pierwszym miesiącu swojej pracy, wiedząc co tam się dzieje i widząc, co tam się dzieje. I ja chcę być niezwykle fair w stosunku do ciebie, chcę zaznaczyć, że posiadam więcej niż jedno źródło dochodów, co było dla mnie niezwykle istotne, za chwilę wrócimy jeszcze do tego tematu. I tym dodatkowym źródłem są chociażby audyty dla firm, które przeprowadzam od niemal roku, jak też moje konsultacje managerskie jeden na jeden, na które ty także możesz się zapisać, za pośrednictwem mojego bloga bycjakmanager.pl w zakładce konsultacje. I w związku z powyższym swoje wymagania finansowe w czasie poszukiwania pracy ustaliłem na poziomie nie mniejszym niż 18 tys. zł netto na fakturę, jeśli w grę wchodzą płatne urlopy, czyli jeżeli pracodawca płaci mi co najmniej 20 dni, zapłaci mi za co najmniej 20 dni urlopowych w ciągu roku, gdy ja jestem na kontrakcie B2B. To były moje wymagania finansowe, przypomnę, że mówimy o kontekście roku 2022, zaraz po pandemii, jeszcze przed wojną z Rosją, przed tą turbo inflacją, przed wojną Rosji, tak powinienem powiedzieć. W momencie, gdy tego słuchasz te stawki rynkowe mogą być nieco inne. I ja pozycjonuję sobie od dłuższego czasu jako senior product manager lub product owner, w zależności od tego, jak te role definiuje organizacja, do której aplikuję, więc to była stawka na stanowisku seniorskim i ja patrzyłem na to trochę z perspektywy Wrocławianina i tego, ile kosztuje mnie utrzymanie w tym mieście itd., itd. No ale tym sposobem, jeszcze przed rozpoczęciem poszukiwań miałem jasno sprecyzowany cel, który chcę osiągnąć, tym celem było znaleźć firmę, która spełnia te wszystkie wymagania, a przynajmniej większość z nich i miałem także jasno określone wymagania, rozpisaną miałem tę listę, która pomagała mi za każdym razem, gdy zastanawiałem się czy ta lub inna firma, to może już jest ta czy jeszcze nie, to mogłem na tę listę właśnie spojrzeć. I ktoś może powiedzieć „dobra, Mariusza, ale ty jakby masz doświadczenie, to sobie możesz przebierać w firmach, a ja takiego doświadczenia nie mam i biorę, co będzie”, zgodzę się, dawniej nie miałem takiego komfortu, ale wciąż będę upierał się przy swoim, że nawet, gdy nie masz wielkiego doświadczenia, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby określić nawet górnolotnie jakiś cel, który chcesz osiągnąć, cel twoich poszukiwań. Dla przykładu, jeżeli twoim celem będzie tylko lepszy zarobek, a nie na przykład dobra atmosfera w pracy, to możesz trafić do toksycznej firmy, która dobrze płaci, ale jednocześnie podcina tobie skrzydła do dalszego rozwoju. Czy to się opłaci w dłuższej perspektywie? Nie sądzę. Jeśli jasno określisz wymagania, to łatwiej będzie ci omijać firmy, gdzie może być na przykład toksyczna atmosfera w pracy, bowiem określenie wymagań w rzeczywistości nic nie kosztuje, a możesz na tym zyskać. Także pamiętaj, że możesz zmienić swoje wymagania w trakcie poszukiwań, bo tak naprawdę ty jesteś kowalem swojego losu zawodowego i to ty musisz być zadowolony z wyborów, jakie podejmujesz. 

Po określeniu celu nie siadaj natomiast jeszcze do poszukiwania pracy ponieważ wcześniej, rozdział nr trzy, przygotuj się na zmiany. I o co chodzi w tym przygotowaniu się na zmianę? Otóż jeśli obecnie pracujesz w jakiejś firmie, to zakładam, że możesz być w jednej z trzech powszechnie spotykanych sytuacji. Pierwsza sytuacja, trzymasz się bieżącej pracy, ale chcesz coś zmienić, dlatego szukasz nowej firmy, a jednocześnie myślisz o przebranżowieniu, być może do zmian motywuje cię twoja obecna niska wypłata albo brak szerszych perspektyw w zawodzie, który wykonujesz, teraz to mało istotne, ale to jest jedna z sytuacji. Być może jesteś w sytuacji numer dwa, masz dość obecnej firmy, a może całej branży, masz ochotę to zrzucić, wywalić szefowi w twarz wypowiedzenie, bo praca odbija się na twoje psychice, myślisz przy okazji o wejściu do branży IT, jako do tej branży, która, słyszałeś, jest troszkę lepsza, niż twoja obecna branża. [śmiech] Czy taka jest prawda, tego nie wiem. Albo może jesteś w sytuacji numer trzy, czyli już tak naprawdę nie masz pracy, jesteś na bezrobociu albo jesteś właśnie na okresie wypowiedzenia, a chciałbyś dostać robotę w IT, tylko że czujesz na sobie ogromna presję, ponieważ jesteś albo zaraz będziesz bezrobotny. Każda z tych sytuacji nie jest łatwa, ale każda z tych sytuacji prowokuje cię, a wręcz motywuje do tego, żeby zmienić status quo, żeby z punktu A znaleźć się w punkcie B. 

Zapytasz się, jak zachowałbym się w każdej z tych trzech sytuacji, w zależności od tego, która ciebie dotyczy? Ja nie muszę daleko szukać, ponieważ życie okazało się da mnie na tyle łaskawe, że na przestrzeni ostatniej dekady byłem już w każdej z tych sytuacji i odniosę się teraz do każdej z nich i opowiem, jak udało mi się wybrnąć obronną ręką, a także jakie błędy popełniłem. Pamiętajmy, jesteśmy ludźmi, błędy to część naszej codzienności. 

Pierwsza sytuacja, gdzie masz obecnie pracę i nie złożyłeś jeszcze wypowiedzenia, jest jak najbardziej komfortowa. Nie czujesz wielkiej presji, w sumie to nawet lubisz swojego szefa, otacza cię fajny zespół, masz stałe źródło dochodów, chcesz zmienić status quo, ale wiesz, że nie musisz tego robić na siłę. Dokładnie w takiej sytuacji byłem jeszcze rok temu, od chwili gdy nagrywam ten podcast, miałem w porządku robotę, w świetnej międzynarodowej firmie z siedzibą we Wrocławiu, rozwijałem się, posiadałem stałe źródło dochodów, niemałych zresztą. Mój ówczesny przełożony był świetnym managerem, wciąż jest świetnym managerem, jest wspaniałym człowiekiem, wiele się od niego nauczyłem. Nigdzie się nie spieszyłem, dlatego mogłem na spokojnie rozglądać się za inną firmą. Opowiadałem chwilę temu, o celu, jaki mi przyświecał, tak że nie będę się powtarzał, dlaczego chciałem tę pracę zmienić. W skrócie szukałem nowych przygód zawodowych. Jak ja przygotowałem się wtedy na zmianę? I jak ja wtedy przygotowałem się na zmianę? Pierwsze najważniejsza rzecz, absolutny must have, zadbać o poduszkę finansową, mówię w tej chwili absolutnie szczerze i serio. I teraz zrobię pauzę na krótki disclaimer, to nie jest podcast o finansach, ani o oszczędzaniu, ale w pewnym aspekcie, czyli w czasie przebranżawiania się lub po prostu zmiany pracy, finanse osobiste, to jest cholernie ważny wątek. I stan naszego portfela rzutuje na większość dziedzin naszego życia, jeśli nie na wszystkie. Zresztą, co by nie gadać, głównym czynnikiem świadczenia pracy dla kogoś jest przecież pobieranie wynagrodzenia za wykonaną usługę. Nie będę się jednak bawił w blogera finansowego, w te klocki świetny jest na przykład Michał Szafrański, który za pośrednictwem swojego bloga jakoszczedzacpieniadze.pl nauczył mnie gospodarności i rozsądnego oszczędzania. Tak że chciałem o tym wspomnieć w tym disclaimerze. Teraz już koniec jakby wyjaśnienia, że to jest niezwykle ważne, ale wiem, że to nie jest tematyka na podcast, który nie jest podcastem finansowym, ale będziemy o tym przez chwilę rozmawiać. Co mam na myśli mówiąc, że należy zadbać o poduszkę finansową i dlaczego uważam to za na tyle istotne przed rozpoczęciem poszukiwań nowej pracy, że mówię o tym na pierwszym miejscu? Załóżmy sobie najczarniejszy scenariusz, znajdujesz pracę za dobrą stawkę, w świetnym zespole, a twój nowy, przyszły szef nosi cię na rękach w czasie rekrutacji, super się dogadujecie, jesteś pewien, że dobrze trafiłeś, podpisujesz więc umowę z nową firmą, następnie rzucasz obecną pracę. Nigdy na odwrót, nigdy nie rzucaj pracy, zanim podpiszesz umowę z nową firmą. Ale po miesiącu dołączasz do nowej firmy i już w pierwszym tygodniu zauważasz, że nic tak naprawdę nie wydaje się, takim jakie przedstawiał to tobie wcześniej twój nowy szef w czasie rekrutacji. Atmosfera jest tak naprawdę grobowa, a nie start-upowa, ludzie na siebie krzywo patrzą, prezes firmy, a przy okazji twój nowy szef, ma poważne problemy ze swoim ego. Teraz, kiedy jesteś już jego pracownikiem, ma do ciebie zupełnie inny stosunek, niż wcześniej, gdy wasze relacje były partnerskie, ponieważ teraz szef przyjął postawę bardziej apodyktyczną w stosunku do ciebie. Ciężko znosi krytykę i twoje merytoryczne uwagi, a z kolei aplikacja, którą masz pomagać budować jest w opłakanym stanie. A jeszcze w czasie rekrutacji słyszałeś, że wszystko pięknie działa. W skrócie czujesz się oszukany, czujesz się źle i z dnia na dzień coraz bardziej wątpisz, że chcesz wiązać w ogóle swoją przyszłość z tą firmą, to jak źle na psychikę wpływa złe środowisko pracy, najlepiej wytłumaczy ci psycholog. Ja mogę od siebie tylko dodać, że nie ma wtedy bardziej komfortowej sytuacji, jak ta, gdy posiadasz poduszkę finansową i jesteś niezależny od obecnego, nowego pracodawcy. 

Z dobrej firmy trafiłem do miejsca, które z mojej perspektywy było anty rozwojowe, ja nie wyłapałem tego w czasie procesu rekrutacyjnego, uwierzyłem w gruszki na wierzbie i trafiłem do miejsca, z którego chciałem uciec już po dwóch tygodniach. Być może ktoś inny na moim miejscu odnalazłby się znakomicie w tym miejscu, ale to co zastałem było po prostu dalekie od moich preferencji, przyzwyczajeń i od moich profesjonalnych cech, nad którymi w ostatnich latach pracowałem. Gdybym nie miał wtedy poduszki finansowej, to musiałbym kolejne miesiące pracować dla ludzi, dla których nie chciałem pracować, zanim znalazłbym dla siebie odpowiednie miejsce. Dzięki poduszce finansowej mogłem sobie pozwolić na to, żeby przez niemal rok, przy pewnym zaciśnięciu pasa, po prostu nie pracować. I dodam też, że moja narzeczona Tatiana była wtedy na bezrobociu, ponieważ przygotowywała się do zmiany branży ze spedytorki na UX designerkę, tak że ja byłem jedyną osobą, która w tamtym momencie przynosiła pieniądze do naszego domu. I w momencie, w którym trafiłem do firmy, dla której praca odbijała się negatywnie na moim zdrowiu psychicznym, po prostu złożyłem wypowiedzenie. To było piękne. Kolejnym plusem jest to, że mogłem się wtedy skupić tylko i wyłącznie na szukaniu wymarzonego miejsca pracy, bez presji finansowej, żeby znaleźć coś na szybko, dałem więc sobie tyle czasu, ile potrzebowałem na ponownie poszukiwania firmy, która spełni moje oczekiwania. I dzięki temu, że byłem zabezpieczony finansowo, ten wewnętrzny spokój dawał mi też dużo pewność w czasie rozmów kwalifikacyjnych, nie stresowałem się, postanowiłem, że jeśli w ciągu pięciu miesięcy, tak naprawdę nie znajdę odpowiedniej firmy, no to w szóstym miesiącu poszukiwań roześlę więcej CV i wezmę pierwszą ofertę z brzegu lub po prostu wrócę do software house’u, z którego odszedłem dawniej. Chociaż broniłem się przed ostatnią opcją, ponieważ już dwukrotnie dochodziłem z tej samej formy. [śmiech] Tak że bezpieczeństwo finansowe sprawiało, że nie musiałem udawać, ani kłamać w kwalifikacjach, byle by dostać pracę, szczerze odpowiadałem na pytania rekruterów oraz managerów, w trakcie rozmów kwalifikacyjnych. Nie musiałem szukać na siłę i to jest najpiękniejszy stan duch, jaki możesz sobie wypracować, zanim rozpoczniesz poszukiwania. 

Wróćmy teraz do drugiej sytuacji, w której możesz się znaleźć, czyli masz dość swojej obecnej firmy, a nawet branży i masz ochotę z dnia na dzień rzucić wypowiedzenie, bo prac odbija się na twojej psychice i myślisz o wejściu do branży IT. To jest to, o czym też przed chwilą wspomniałem, jeżeli będziesz posiadał poduszkę finansową, jeżeli posiadasz, po prostu rzuć wypowiedzeniem, zrób to. I tyle. I na spokojnie, może nie na spokojnie, może z pewną dynamiką, po prostu rzuć tę robotę, jeżeli coś się odbija negatywnie na twojej psychice, to wchodzimy już w sferę zdrowia i dbania o to, czy chcesz być zdrowy czy nie. A jako ludzie, ja tak myślę, powinniśmy zawsze podejmować decyzje w pierwszej olejności bazując na tym, jak wpływa to na nasze zdrowie, jak odbija się na naszym zdrowiu. Jeżeli twoja obecna praca odbija się na twoim zdrowiu, po prostu rzuć w cholerę tę robotę. Ewentualnie, nie chcę tutaj, ja nie jestem doradcą finansowym, więc nie chcę doradzać finansowo, ale jeżeli nie masz poduszki finansowej, to może po prostu pożycz od kogoś kasę na miesiąc, dwa, spręż tyłek i po prostu znajdź coś innego. Ja byłem w tej sytuacji, ale byłem w tej sytuacji z poduszką finansową, więc znów było mi troszkę łatwiej. 

Trzecia sytuacja, w której być może się znajdujesz, to już nie masz pracy albo jesteś w okresie wypowiedzenia i chciałbyś dostać robotę w IT, ale czujesz na sobie ogromną presję, ponieważ za chwilkę tej pracy nie będziesz miał, albo już nie masz od pewnego czasu. Ja w tej sytuacji też byłem trzy lata temu, po okresie próbny w start-upie, ani ja, ani mój ówczesny szef się nie dogadaliśmy, i nie przedłużył mi angażu, chociaż chciałem dać szansę tamtemu projektowi, tak naprawdę miałem dwa tygodnie na to, żeby znaleźć sobie pracę, bo zostałbym bez środków do, znaczy nie bez środków do życia, ale bez źródła, jedynego źródła dochodu wtedy. I to nie była radosna sytuacja i rewelacyjna. W sytuacji numer trzy, jeżeli, tak, jeżeli masz poduszkę finansową, to ok., jakby nie masz się czym martwić, bo znajdziesz sobie pracę w to wierzę. Natomiast, jeżeli nie masz poduszki finansowej, to tutaj myślę, że to jest jedyny przypadek, gdy rekomendowałbym poszukiwania szybkie na masową skalę, ale bazując też na pewnych wskazówkach, które usłyszysz jeszcze w trakcie dzisiejszego epizodu. A przechodząc już do konkretnych wskazówek i tego, jak się przygotować poza poduszką finansową, to drugą najważniejszą rzeczą do zrobienia, przed tym zanim zaczniesz szukać nowej pracy, to zaraz właśnie po tym zapleczu finansowym wizerunek, CV i portfolio, musisz zadbać o te trzy aspekty. Przejdźmy jeden po drugim.

Wizerunek. Jak cię widzą, tak cię piszą. Proste i logiczne, wydawałoby się. Co mam na myśli? Jeśli na profilówce, na Fejsie, będziesz ty koszulce żonobijce, z blantem w gębie i flaszką żubrówki w dłoni, spowity snem po całonocnym melanżu, to nie wygląda to jak zachęta do podjęcia merytorycznej dyskusji o zarządzaniu projektem lub produktem. Chyba wiesz, co mam na myśli? I nie chodzi mi o to, że musisz być aniołkiem, bo nie musisz, ale mniej świadomość, że istnieje coś takiego jak wizerunek, to jak Ty siebie widzisz, nie równa się temu, jak widzą ciebie inni. Ja się o tym przekonałem wielokrotnie, kiedy już zdasz sobie z tego sprawę, to dojdziesz, uwierz mi, dojdziesz do tego, jak zarządzać także swoim wizerunkiem. Dodam, że ja sam staram się dość świadomie budować swój wizerunek osoby niezależnej od opinii innych, taki też jestem w życiu prywatnym. Potrafię dopieprzyć w bardzo nonszalancki czy wręcz wulgarny sposób, ale tylko tam, gdzie uznam to za zasadne, ja sobie zostawiam bowiem pole do posiadania własnego zdania na każdy temat i jestem skłonny tego zdania bronić tak długo, jak długo posiadam argumenty broniące mojej tezy. To jest postawa być może nie do końca poprawna politycznie, ktoś powiedziałby nie do końca korporacyjna, ale to jestem ja. I przed podjęciem poszukiwania pracy przejrzyj proszę wszystkie publiczne zdjęcia, jakie udostępniasz na swoich profilach społecznościowych. Usuń albo wyedukuj wulgarne treści, pozostawiając na widoku publicznym to, co może tobie pomóc, a nie zaszkodzić. Ja nie powiem ci dokładnie, co to ma być, sam zdecyduj, czy to co jest w sieci rzeczywiście odzwierciedla Ciebie samego.

CV. Curriculum vitae, resume, wizytówka, od której wiele zależy. Kilka lat temu moja przyjaciółka Kasia – pozdrawiam Kasię, jeżeli będzie tego słuchać – za cholerę nie mogła znaleźć roboty w marketingu, pomimo ogromnego doświadczenia. Mnie zaciekawiło to, ponieważ znamy się od lat z Kaśką i to jest osoba mega komunikatywna, mega rzeczowa, posiadająca ogromną fachową wiedzę o prowadzeniu marketingu oraz o public relations, a w dodatku ma świetne umiejętności interpersonalne. Ja pytam w końcu: „Kaśka, a na jakim etapie rozmów odpadasz?”, na co Kaśka mówi: „Złotko, oni w ogóle do mnie nie dzwonią, nie miałam żadnych rozmów jeszcze”. Ja wtedy mówię: „Ok., a weź mi podeślij swoje CV”. Ja spojrzałem na dokument, jaki podesłała mi Kaska, przeanalizowałem pobieżnie, to co mi wysłała i wypunktowałem w kilku akapitach: nieczytelne, nagłówki zlewały się z akapitami, czcionki były mało przyjemne dla oka, które wykorzystała Kaśka w tym CV, to CV kolorystycznie było szare, smutne, ponure czy wręcz grobowe. Zdjęcie Kąski było czarnobiałe z niewyraźną twarzą, trochę taki street art, był ogólny przerost treści nad formą, za dużo kontentu i opisywania dotychczasowych stanowisk. CV było na kilku kartkach A4 oblanych wręcz tekstem z góry do dołu i był też, ja to nazywam zły rozkład akcentów, otóż najważniejsze rzeczy z tej biografii zawodowej Kaski gubiły się wśród wielu mało istotnych faktów, które tak naprawdę można było pominąć i to CV nie byłoby gorsze. Co zrobiłem? Odpaliłem stronę Canva.com, na której można edytować i pobierać darmowe szablony CV. Osobiście w ogóle często korzystam z tej strony, gdy przygotowuję posty na Instagrama albo miniatury na YouTube, polecam w ogóle dodać Canvę do zakładek i korzystać dowoli, darmowa wersja oferuje naprawdę multum możliwości i wiele fajnych szablonów. Wybrałem jeden z szablonów, skopiowałem najważniejsze informacje z Kaśki CV i je przeedytowałem, to jest skróciłem, zmieniłem kolejność, poprosiłem Kaśkę o podesłanie innej, schludniej fotki z uśmiechnięta twarzą, wyboldowałem słowa kluczowe, żeby przyciągnąć uwagę rekrutera itd., itd. O dobrze przygotowanym CV zrobię osobny podcast, tak że nie chcę się rozwodzić na ten temat. Tydzień po tym, jak odesłałem Kaśce CV, wróciła do mnie z feedbackiem, cytuję, bo mam tą informację na swoim Massengerze: „Mario, jesteś wielki, mam umówione trzy rozmowy o pracę!”. Nie mówię tego, drogi słuchaczu, tobie, po to żeby obrastać piórkami samozachwytu i zajebistości, ale żeby udowodnić tobie, na tym konkretnym przykładzie z życia, jak ważną wizytówką jest nasze, w tym wypadku twoje CV. Zadbaj o nie. Niech kilka osób obejrzy twoje CV, zanim komukolwiek je wyślesz. 

I trzeci czynnik, czyli portfolio. Pochwal się tym, co potrafisz. Wiele firm zaznacza, że szuka ludzi z doświadczeniem, dla wielu innych, mało doświadczonych, to wydaje się pewien bloker, pewien zbyt wysoki prób wejścia do tej branży. Ale to nie tylko lata pracy, spędzone w jakichś firmach, ponieważ doświadczenie i zapamiętajmy to sobie i powiedzmy to otwarcie, doświadczenie w zarządzaniu można zdobywać na wiele sposób. Ja to spostrzegłem, gdy dawniej szukałem pracy jako product manager, ale nigdy wcześniej nie pracowałem na tym stanowisku. I zadałem sobie pytanie, czy brak doświadczenia na tym stanowisku lub podobnym stanowisku przekreśla moje szanse. Po postawieniu tego pytania, samemu sobie spojrzałem w lustro i zacząłem w głowie układać pewne puzzle, otóż w liceum uruchomiłem instytucję gazetki szkolnej, pierwszej takiej gazetki szkolnej w historii mojego liceum. W czasie studiów z kolei organizowałem koncerty hip-hopowe, imprezy DJ-skie, a nawet zabawy karaoke na kilkaset osób każda. A w wieku dwudziestu paru lat, jakbym jeszcze do tego dodał kolejny przypadek, to otworzyłem własną agencję kreatywną, gdzie zatrudniałem kilka osób, z którymi wspólnie tworzyliśmy właśnie kampanie marketingowe, budowaliśmy kontent reklamowy dla lokalnych firm, z kolei po studiach odpaliłem start-up, wspólnie z dwoma przyjaciółmi i muszę przyznać, że całkiem nieźle nam to wyszło. No i jak? – zapytałem siebie ponownie – naprawdę nie mam doświadczenia w zarządzaniu projektami? Przecież każda z tych rzeczy uruchomienie gazetki szkolnej, organizacja imprez, czy postawienie własnego biznesu, to tak naprawdę swego rodzaju projekt, którym trzeba zarządzać, który trzeba doprowadzić od punktu A do punktu B. Podam ci przykład, w czasie organizowania koncertów, musiałem wykazać się dokładnie tym samym zestawem umiejętności miękkich, co project manager, prowadzić komunikację z wieloma osobami na wielu poziomach, być solidnym operacyjnie, pracować pod presją czasu, pilnować deadline’ów, koordynować jednocześnie pracę osób zaangażowanych w organizację imprezy z komunikacją medialną i jedyne, czego mi brakowało, gdy szukałem pracy jako PM, to wiedza domenowa, tak zwana, o branży IT. Ale wiedzę domenową, to cię zapewniam, możesz zdobywać także nie pracując w firmie IT, na przykład słuchając podcastów taki jak ten. Z kolei doświadczenie praktyczne w zarządzaniu, zdobywasz nawet, gdy organizujesz kumplowi wieczór kawalerski, albo koleżance wieczór panieński. I właśnie te doświadczenia w zarządzaniu, zdobyte poza branżą IT, wykazywałem wtedy na CV jako moje główne portfolio, gdy chciałem wejść do branży technologicznej. Buduj portfolio angażując się w różne eventy, robiąc certyfikaty, chociaż one są tylko miłym dodatkiem. Zapisuj się na wolontariat, szukaj opcji do odbycia stażu w czasie wakacji, albo dłuższego urlopu, załóż bloga o zarządzaniu. Naprawdę, sposobów jest wiele. W portfolio chodzi o to, żeby pokazać nie tylko twój warsztat albo nie tyle twój warsztat, co tzw. zaangażowanie w sprawę. Pokazać zamiłowanie do pełnienia roli PM-a, albo analityka, albo product ownera, pokazać, że chodź trochę fundamentalnej pasji do roli, na którą aplikujesz, właśnie w tobie drzemie. Kiedy zadbamy już o wizerunek, CV oraz portfolio, to możemy zacząć szukać otwartych opcji na zatrudnienie. I tym pogodnym akcentem przechodzimy do rozdziału nr cztery. 

Rozpoczynamy poszukiwania. Gdzie poszukiwałem idealnej pracy? Tej wymarzone, o które mówi tytuł dzisiejszego podcastu. Jest kilka źródeł, które eksploatowałem, żeby namierzyć wakaty w firmach IT. Znajomi, programiści, inżynierowie. Zarzucałem info na różnych grupach na Messengerze, w których jestem i prosiłem o to, żeby polecali mnie w swoich firmach, proste. Drugie źródełko, LinkedIn, posty oraz wiadomości prywatne od rekruterów, opublikuj post, że szukasz pracy, ale ubierz to w jakąś historię. Moja narzeczona, gdy szukała pracy jako UX designer, opowiedziała historię, jak wyprowadziła się z Ukrainy do Polski, lata temu, a ze studiów prawniczych wylądowała w firmie spedycyjnej. Czyichś historii dobrze się słucha i lepiej zapadają w pamięć, założę się, że wokół tego, gdzie teraz jesteś i co chcesz robić także można opowiedzieć fajną historię. Polecam też, wcześniej, zanim opublikujesz taki post na LinkedInie, pozapraszać rekruterów różnych firm do swojej sieci kontaktów, dzięki temu zwiększysz szansę, że twój post o poszukiwaniu pracy do nich po prostu dotrze. Kolejne źródełka dwa najpopularniejsze boardy jobsowe czy tam tablice z ogłoszeniami o pracę czyli Just join IT oraz nofluttjobs.com obie tablice ogłoszeniowe dla specjalistów są wiodące w Polsce, to były miejsca, gdzie często zaglądałem. Zaglądaj na nie, ale też zachęcam zaglądać na zagraniczne portale, gdzie publikowane są ogłoszenia na przykład dla pracy zdalnej. Eventy, to też fajne źródło, gdzie rozglądałem się za pracą, otóż jeśli klimat w kraju sprzyja i nie zamykają nas pandemicznymi lockdownami, to zachęcam cię do odwiedzania wydarzeń branżowych, na przykład konferencji albo targów, często spotkasz tam firmy albo przedstawicieli tych firm, którzy szukają specjalistów i to jest dobra okazja, żeby zamienić kilka słów z pracownikiem tej lub innej firmy i zapytać, jak praca u nich wygląda od środka. I trzecie, czwarte, czy tam kolejne po prostu źródło, to są raporty, to nie jest jakieś super wiodące źródło, gdzie się rozglądałem za pracą, ale od czasu do czasu zerkam na różne raporty, które pojawiają się w sieci, bardzo wiele z tych raportów są za darmo, w sensie, za to, że oddasz swego maila na potrzeby newslettera, ale z raportów dowiesz się o medianie zarobków, jakie są w twojej roli, co pomoże siebie lepiej wycenić, dowiesz się też czasem o tym, jakie role są obecnie najbardziej pożądane przez firmy IT. 

Podsumowując już ten nasz czwarty rozdział, ja bym go podsumował pięcioma złotymi zasadami. 

1. Nie wysyłaj CV hurtowo, a jedynie do firm, które naprawdę cię interesują. 

2. Bądź zawsze kulturalny i uprzejmy, nawet jeśli odpadasz w przedbiegach rekrutacji. 

3. Ustal sobie własne wymagania, co do pracy, którą poszukujesz, którą chciałbyś podjąć.

4. Przygotuj sobie odpowiedzi na najczęstsze pytania rekruterów. O pytaniach dla product managerów, opowiadałem w 10 epizodzie podcastu, pod tytułem 21 pytań rekrutacyjnych dla product managera. Ponadto standardowo usłyszysz: „Proszę opowiedzieć kilka słów o sobie i swoim dotychczasowym doświadczeniu.”, „Dlaczego pan wybrał naszą firmę i co pan o niej wie?”, „Co pana skłoniło do zmiany pracy?” – [śmiech] to jest chyba najczęściej spotykane pytanie, inne – „Jakie są pana silne, a jakie słabe strony?” i przykładowo – „Gdzie widzisz siebie za 5, 10 lat?” – naprawdę przygotuj sobie odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania. 

5. Ucz się na swoich błędach. Uzupełniaj wiedzę od razu, jak na czymś poległeś, w czasie rekrutacji, ulepszaj swoje CV jeśli widzisz, że słabo konwertuje, że rekruterzy nie oddzwaniają, dopytuj rekruterów, czy twoje CV było dla nich czytelne, co by zmienili, spisuj nowe pytania, jakie usłyszałeś w czasie rozmów i przygotowuj na nie idealne odpowiedzi, jeśli jakieś pytanie cię zaskoczy. 

Chcę też zauważyć, że chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne, zajebiście rozwija, to trochę tak, jakbyś od czasu do czasu szedł na kolejny egzamin, potraktuj to jak przyspieszony kurs budowania i umacniania własnego skillsetu. Ucz się rozmawiać o tym, czego nie wiesz, bardzo przydatna cecha. Jeśli jesteś świadomy swoich braków, to to już jest połowa sukcesu i dobry znak dla pracodawcy, bo najgorzej, gdy specjalista nie jest świadomy tego, czego nie potrafi, no bo to oznacza, że wtedy sam nie wie, nad czym powinien popracować, żeby stawać się lepszym specjalistą. 

Dokładnie w ten sam sposób ja działałem, gdy poszukiwałem wymarzonej pracy u pracodawcy, który spełniłby wszystkie moje wymagania. Udało się. Dziś jestem szczęśliwym specjalistą w międzynarodowej firmie, która ma swój produkt, świetną atmosferę, ogromną kulturę pracy, bardzo wysokie seniority level w zespołach i naprawdę szerokie perspektywy do, zarówno rozwoju osobistego ja mam, jak też firma ma bardzo szerokie perspektywy do rozwijania się i dominowania kolejnych rynków na świecie. 

Oczywiście, pamiętaj też, że po jednej stronie są twoje wymagania, a po drugiej stronie zawsze będzie, to co ty jako fachowiec możesz zaoferować pracodawcy. Spróbuj znaleźć balans pomiędzy tym, co dajesz, a tym co chcesz w zamian, co bierzesz, tylko wtedy, gdy będzie ten balans, to będzie można mówić o partnerskiej współpracy pomiędzy tobą a twoją nową firmą.

I postawmy już kropkę w tym miejscu, wiem, że nie wyczerpałem tematu, ale na pewno będziemy wracać do wątku poszukiwania pracy. Jeśli jesteś już w trakcie poszukiwań, to mocno trzymam kciuki, żeby ta droga, którą przemierzasz z punktu A do punktu B, miała swój szczęśliwy finał, jeśli tak będzie, podziel się historią ze mną. Tradycyjnie też przypomnę, że w zakładce konsultacje, ja jestem do twojej dyspozycji, możesz zabukować sobie ze mną konsultacje jeden na jeden albo zlecić mi przeanalizowanie twojego CV pod kątem skuteczności. Zachęcam, jeśli uznasz, że mogę ci w ten sposób pomóc. 

Ogromne podziękowania, jeśli już zapisałeś się do mojego newslettera, jeśli jeszcze ciebie tam nie tam, to zachęcam. Nie wysyłam żadnego spamu, poza informacjami o nowych wpisach i podcastach. Jeśli jest coś, o czym chcesz posłuchać w przyszłych podcastach, to śmiało dawaj mi znać, LinkedIn, Facebook, YouTube sekcje komentarzy, są do twojej dyspozycji. 

Tyle na dziś, nagadałem się, zaschło mi w gardle. Skończyłem całą kawę, ale mam nadzieję, że pomogłem. Trzymaj się zdrowo, dbaj o siebie i innych. Cześć.

KONIEC

guest

2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Kamil
Kamil
3 miesięcy temu

Super. Przejechałem samochodem z Twoim podcastem ponad 1000 km 🙂